Historia z UFOlandu!!!




Odcinek VII >> czwartek, 16 sierpnia 2007 17:03:15
Nastał wieczór, dość pochmurny, ponury wieczór. Wielkie krople deszczu rozbijały się o niewielkie okna salonu Slytherinu. Ariuś po wspaniale spędzonym czasie z jej ukochanym Neponem wróciła do dormitorium. Usiadła koło swojej siostry. Belluś siedziała sama, gdyż David opracowywał z resztą drużyną nowe taktyki przed niedzielnym meczem z Kaczkonami. Belli była szczęśliwa, bo miała wspaniałego chłopaka, którego bardzo kochała i myślała, że on też ja kocha. Ariuśka opowiedziała jej o tym co robili, ale nie zbyt szczegółowo, ponieważ postanowiła szczegóły zostawić dla siebie, by móc się w pełni nimi nacieszyć. Zakończyły ten temat i zaczęły obmyślać jakie dowcipy mogłyby wyrządzić niektórym, tak zwanym przypadkowym osobom. Pomysłów i to w większości genialnych miały całą masę. Wybrały kilka z nich i zdecydowały wybrać ofiary. Stały się nimi: w pierwszej kolejności Godryk, a później Patryk, Natalia i Nataliona. Dla Godryka wybrały najlepszy, najśmieszniejszy i najbardziej upokarzający dowcip ( szykuje się piekło ). Belluś wstała z dość nędzną miną, co zdziwiło jej siostrę, bo przecież szykowały kilka świetnych dowcipów i mieli doskonałe ofiary.
-Ariuś ja już dłużej tak nie wytrzymam.
-Ale jak? - zapytała Aria.
-Nie wytrzymam już dłużej na tej beznadziejnej diecie. Ja się tylko męczę, tracę siły, ochotę na dowcipy, a w nocy nie mogę spać. Ja nie umiem żyć bez „prawdziwego” jedzenia.
-Dobra, kończysz te cholerną dietę, bo to, że się męczysz też zauważyłam. Idziemy coś zjeść.
-Teraz zjadłabym nawet hipogryfa z kopytami.
-Ale nie zjesz kochanego hipogryfka?
-Nie, ale zjem bardzo dużo.
I ruszyły żwawym krokiem na kolację do Wielkiej Sali. Ariuś nie widziała jeszcze Belli w takim stanie. Przyjrzała się jej uważnie. Na twarzy Belli dostrzegła zmęczenie i podkrążone oczy, siostra zdziwiła się bo nie zauważyła tego wcześniej, tak była zajęta sobą. Od jedzenia Belliśka dostała wypieków na policzkach, a w jej oczach pojawił się blask. Po chwili jej oczy już nie błyszczały, zaszły mgłą. Uroniła kilka łez szczęścia, nie odrywając się od jedzenia. Widać było jak bardzo jest wychudzona. Chcąc zapobiec takiemu wyglądowi swojej siostry, Ariuś nakładała jej na talerz pełno jedzenia i ocierała jej łzy z policzków. Belli zjadła dużo, lecz nie wszystko. Już nie wyglądała na wychudzoną jak po torturach. Wyglądała naturalnie. Nie za gruba, nie za chuda, lecz w sam raz. Z normalnym wyglądem odzyskała dobry humor, wiązało się to z tym, że od razu po wyjściu z Wielkiej Sali zrobiła dowcip jednemu z pierwszorocznych. Zaczaiła się za rogiem mając na sobie pelerynę-niewidkę swojej siostry Ariusi. Gdy zobaczyła ucznia z pierwszej klasy podążyła za nim. Idąc za chłopcem szeleściła papierkami po cukierkach. Chłopiec odwracał się co chwilę, oglądając się z przerażoną miną za kimś, lub czymś, co wywoływało te szelesty. Belli podeszła do wystraszonego chłopca bliżej. Była dosłownie metr za swoją ofiarą. Przykleiła mu do pleców jedną z kartek, które zawsze miała przy sobie z napisem: / Jestem milutkim kociakiem. Pogłaskaj mnie!/. Ariuś, która całą scenkę oglądała z dołu schodów zachichotała. Nadszedł czas na drastyczny koniec. Belli będąc dalej metr za wystraszonym, nic nie przewidującym chłopcem wyciągnęła do przodu ręce i jednym szarpnięciem ściągnęła mu spodnie. Ujrzała jego super odlotowe bokserki w Złote Znicze i miotełki. Zaczęła się śmiać udając głos Irytka. Chłopiec wystraszył się na śmierć i zaczął uciekać z opuszczonymi w dole spodniami. Co jakiś czas potykał się i upadał. Siostry śmiały się i podziwiały tą scenkę do póki przestraszony chłopiec nie zniknął na zakręcie. Belli i Ariuś wróciły do salonu Slytherinu cały czas trzęsąc się ze śmiechu. Ariuś stwierdziła, ze jutrzejszy dzień będzie pełen wrażeń, bo Belli znów jadła normalnie.
O północy trojaczki oznajmiły, że są zmęczone. Udały się do swojej sypialni. Belli z pełnym żołądkiem zasnęła od razu. Natomiast Ariuś przekazała swojej drugiej siostrze Miakuś i dobrej koleżance Fleur plany związane z kolejnym dniem:
-... Będzie dużo śmiechu. Piszecie się na to??
-No pewnie! - krzyknęły razem Miakuś i Fleur.
Bella nie obudziła się jednak. Nic by jej nie wyrwało z mocnego snu o śniadanku składającego się z jajecznicy na bekonie z kilkoma kromkami chleba, posmarowanymi gruba warstwą masełka, a do tego świeżo wyciśnięty sok z dyni z kilkoma kostkami lodu, w kształcie skrzacich łebków. Obróciła się na bok, otworzyła usta, i zaczęła się ślinić.
-Dziewczyny, kładziemy się spać, by nabrać sił w ciągu jutrzejszego dnia grozy.
Żadnej z dziewcząt zaśnięcie nie sprawiło problemów. Miakuś śniła o quidditchu, należała do narodowej reprezentacji i właśnie brała udział w ważnym meczu z Norwegami. Fleur śnił się jakiś chłopak, miał szaty Slytherinu, ale nie widziała go wcześniej w szkole. Był przystojny, lecz nie w jej typie, choć bardzo sympatyczny. W śnie zaprzyjaźniła się z tym chłopakiem, jej siostry też. Natomiast Ariuś przyśnił się Nepon. Była przy nim, ale nie na polance, w jego gabinecie, czy nawet szkole. To wyglądało jak ich wspólne mieszkanie. Półki zawalone były książkami Nepona, a w otwartej szafie zobaczyła swoje i jego ubrania. Każda z nich pamiętała jednak, jakąś częścią swojego mózgu o czekających je mękach podczas kursu tańca. Ale postanowiły, że wytrzymają te kilka godzin, w końcu temu kursowi zawdzięczały brak lekcji i zadań domowych przez dwa dni. Chłopcy nie przejmowali się niczym. Urządzili sobie wojnę na poduszki. Na początku było spokojnie, potem jednak, jakby przybyło im więcej energii. Kilka poduszek rozpruło się i w całej sypialni było pełno pierzu. Nikt się jednak tym nie przejął ( przecież są czarodziejami ). O pierwszej w nocy kilkoma zaklęciami posprzątali ten burdel ( za przeproszeniem ) i położyli się spać. Każdy śnił o ... balu ( toż to szok o_O! )i o swojej dziewczynie, lub o dziewczynie, z którą chciałby być i wybrać się z nią na bal, który przetańczyliby do białego rana.

komentarze [10]

Odcienk VI >> wtorek, 7 sierpnia 2007 18:27:23
W te kilka godzin, które pozostały do kursu tańca Ślizgoni odpoczywali. Mimo, że nie mieli wiele czasu, by się zregenerować, to i tak im się udało i podczas kursu pokazywali innym co potrafią. A potrafili wiele. Z walcem i mazurkiem nie mieli żadnych problemów, tańczenie ich przychodziło im z łatwością. Problemy jednak wystąpiły, gdy mieli tańczyć poloneza, ale nie tylko oni mieli z tym problem. Wszyscy nie umieli załapać rytmu i zapamiętać kombinacji, wszyscy oprócz Arii i Nepona, który prowadził kurs. Bo tak się akurat złożyło, że Aria została bez partnera.
Ślizgoni natomiast okazali się o wiele lepsi od innych w tańcach nowoczesnych. Musieli pomagać Kaczkonom ( Kaczkoni to inaczej Krukoni ), którzy ruchy mieli jak kaczki. Pomagając im śmiali się z nich w głębi ducha.
Kurs trwał cztery długie godziny, podczas których Ślizgoni byli zieloni ze śmiechu, gdy widzieli, jak co chwilę ktoś się potyka, lub jak depcze partnerce po stopach. Było kilka takich osób, w tym Godryk, którzy tracili równowagę i upadali na ziemię jak głazy, ciągnąc za sobą partnera lub partnerkę.
Po czterech godzinach śmiechu przyszedł czas, aby zapełnić żołądki smażonymi ziemniaczkami, smakowitymi pieczeniami, sosami wszelkiego rodzaju, różnorodnymi surówkami i innymi przepysznymi daniami oraz wspaniałymi deserami. Po obiedzie uczniowie z pełnymi brzuchami udali się do biblioteki, sowi arni, swoich dormitoriów, lub jeszcze w inne zakamarki zamku, ponieważ na dworze rozpętała się straszliwa ulewa i nikt nie był na tyle głupi, by wychylać nosa z ciepłego wnętrza zamku. W salonie Slytherinu było jak zwykle głośno. Jedni rozmawiali lub grali w przeróżne gry, drudzy zaś, jak Belli i David całowali się lub rozmawiali szeptem o kolejnych randkach oraz sprawami dotyczącymi balu. Inni drzemali, jak na przykład Ariuś, która zasnęła na chwilkę w fotelu przy oknie. Miała tajemniczy sen, a mianowicie zobaczyła siebie wchodzącą do Pokoju Życzeń i Nepona siedzącego pod rozłożystym klonem, chowającego cos za plecami. Przebudziła się i szybko wstała. Ten sen wydawał jej się tak realistyczny, jakby to co zobaczyła działo się naprawdę. Podeszła do Belli i szepnęła jej do uszka, że idzie do biblioteki. Siostra Ariusi jednak się tym nie przejęła, ani nie zdziwiła, bo była zbyt zajęta rozmową z Davidem. Aria wyszła z pokoju wspólnego i biegiem podążyła do pokoju Życzeń. Wchodząc na małą, zieloną polankę ujrzała Nepona siedzącego pod drzewem, tym samym co we śnie, i ukrywającego cos za sobą. Gdy zamknęła drzwi na klucz Nepon wstał i pocałował ją soczyście, zbyt soczyście, bo nie przygotowana i zaskoczona Aria, aż się zakrztusiła jego śliną, i wręczył jej bukiet krwistoczerwonych, przepięknych róż.
-Nigdy nie widziałam tak prześlicznych kwiatów, o tak krwistym kolorze. Dziękuję ci bardzo.
-Piękne kwiaty, lecz twoja uroda przyćmiewa ich urok.
Ariuś westchnęła głęboko i zaczerwieniała się, przybierając na twarzy kolor podobny do koloru kwiatów, które trzymała w dłoni. Podeszła do niego i zaczęli się całować tak namiętnie, że Aria upuściła bukiet na ziemię, i tak długo, że Neponowi zdrętwiała noga. Dalej przyklejeni do siebie położyli się na miękkim mchu. Czasem zmieniali pozycje. Raz ona leżała na nim, a drugim razem on na niej. Różnie to bywało. Po gdzieś godzinie gdy leżeli na boku Nepon odsłonił bluzkę Arii i pocałował ja delikatnie brzuch, co ja połaskotało. Później muskał ustami jej ramiona i dłonie, znowu brzuch, a potem jak wampir przyssał się do jej szyi, liżąc ją i ssąc. W efekcie pozostawił po sobie na niej ślad w formie malinki. Całował prawie każdy kawałek jej ciała. Następnie zamienili się rolami i to Ariuś całowała go po szyi, brzuchu, ramionach, klatce piersiowej, a później nawet plecach. Było im wygodnie na mchu, którego Ariuś nie zauważyła…

komentarze [11]

Odcinek V >> czwartek, 2 sierpnia 2007 20:39:33
ZASZŁY PEWNE ZMIANY W TYM ODCINKU, JEST DŁUŻSZY. BO ZDAŁAM SOBIE SPRAWĘ, ŻE POŁOWĘ TEGO ODCINKA GDZIEĆ MI UCIEKŁO :P:P:P

Aria otworzyła oczy, spojrzała w prawo i zobaczyła swoją siostrzyczkę Miakuś słodko wtuloną w miękką, wielką poduchę. Gdy spojrzała w lewo doznała szoku. Łóżko Belli było puste, a pościel w stanie nienaruszonym. Przestraszona postanowiła jej poszukać. Znalazła ją w salonie. Spała razem z Davidem na fotelu. Widok był przezabawny. Belli leżała na kolanach Davida. Jej ręce i nogi zwisały poza fotel. Natomiast David położył głowę na brzuchu Belli. Ariuśka patrząc na nich wywnioskowała, że w takiej pozie nie jest im za wygodnie, wiec postanowiła ich obudzić. Nachyliła się nad Davidem i szepnęła mu do ucha:
-Trzeba wstawać. Spóźniłeś się na trening.
David gwałtownie podniósł głowa, na szczęście nie zrzucając i nie budząc swojej dziewczyny.
-Jaki trening? Co? Gdzie? Kiedy? Jak? Dlaczego? - wymamrotał zaspany.
-Nie ma żadnego treningu, ale już ranek a wy spaliście na fotelu całą noc.
-Aha, ale jej nie będę budzić. Położę ją tylko jakoś normalnie. To przeze mnie. Zaczęliśmy ciekawy temat, ale było już trochę późno, więc zasnęła.
-Nic nie szkodzi, jej się na pewno spodoba wieść o tym, że spędziła z tobą noc, a nawet na tobie. Też bym tak chciała z Neponem. - rozmarzyła się Ariuś.
- Przecież już z nim spędziłaś całą noc. - wytrącił ją z marzeń.
-Tak, wiem. Chciałabym to powtórzyć bo było bosko.
-Mi z Bellą też jest bosko. Ona jest wspaniała. - oświadczył David.
-Widać. Już niedługo wakacje, zobaczycie się podczas nich?
-Mam taką nadzieję. Chcę ją zaprosić do siebie.
-Super! Na pewno się zgodzi.
-Ariuś, mogę cię o coś spytać?
-Wal śmiało! - rzuciła.
-Zapytałem ją kilka dni temu, czy w przyszłości będzie moją żoną i jeszcze mi nie odpowiedziała. Ty ją dobrze znasz więc powiedz mi, zgodzi się?
Popatrzyła na niego z szeroko otwartymi oczami i ustami i po chwili, gdy dotarło do niej co on właśnie powiedział, rzekła:
-Zwaliłeś mnie z nóg. To cudownie! I nie martw się, na pewno się zgodzi. Cieszę się, że w końcu się odważyłeś na takie wyznanie! - ostatnie zdanie powiedział głośniej.
Belli zaczęła się obracać, aż w końcu obudziła się całkowicie. Spojrzała najpierw na Ariuś, która ją zbudziła i uśmiechnęła się do niej. Obróciła głowę w stronę Davida, uśmiechnęła się szeroko i pocałowała go.
-My tutaj spaliśmy całą noc? - zapytała Davida.
-Tak kochanie. - odpowiedział uśmiechając się.
-Cudownie się czuję.
-Belluś, zastanowiłaś się już? - spytał z niepokojem.
-Tak i zgadzam się być w przyszłości twoja żoną, bo na razie nie możemy… niestety.
Te ostatnie słowa powiedziała ze smutkiem. Wstała, pocałowała Davida i pobiegła się odświeżyć. Aria poszła na śniadanie. Zaraz po tym jak usiadła przy stoliku dostała sowę. Po przeczytaniu liściku okazało się, że ma dziś imieniny, czego do tej pory nie wiedziała. Na końcu liściku pisało „ Zawsze kochający Nepon”. Poruszył ją ten liścik. Do niego była dołączona paczka. Rozerwała papier i otworzyła pudełko, z którego wyciągnęła dwa misie, przesłodkie misie połączone sercem z napisem „Kocham Cię na wieki i nie przestanę”. Po pięciu minutach do Ariusi dołączyli nieodłączni David z Bellą, Angi z Mathem, Miakuś, Fleur, Lianne i nieoczekiwanie James, który patrzył na Ariuś kątem oka. Belli wyrwała siostrze pudełko z prezentem i pokazała innym słodkie misie. Aria na szczęście schowała list do kieszeni w spodniach.
-Ariuś, kto ci to przysłał i dlaczego? - zapytała się Fleur.
-Jakiś tajemniczy wielbiciel, bo mam dziś imieniny, czego nie wiedziałam, aż do dzisiaj.
-Milutkie! - powiedziała Lianne.
James obejrzał prezent Arii i podał go dalej. Udawał, że jemu też się podoba, ale w głębi duszy był zazdrosny. Gdy jego i Arii spojrzenia spotkały się puścił do niej oczko, ale ona zignorowała go i nawet się nie uśmiechnęła. Dzisiejsze lekcje minęły im niesamowicie szybko. W środę miało odbyć się przyjecie urodzinowe trojaczek. Wieczorem aria dostała kolejna sowę. Nepon zaprosił ją w środę do swojego gabinetu na pogawędkę i herbatkę ( bo teraz tak to się nazywa ). Trojaczki zupełnie zapomniały o swoich urodzinach. Zmęczone odrabianiem prac domowych, zadanych przez nauczycieli, poszły wcześniej spać. Gdy one spały inni planowali przyjecie.
***

Rankiem następnego dnia, dnia wielkiej imprezy - niespodzianki. Wszystkie znaki na niebie i nie tylko można było odczytać w jeden sposób: / „Dzisiejszy dzień będzie cudowny”/. Po śniadaniu wszyscy wrócili do dormitorium po torby z książkami. Belli zauważyła ogłoszenie:
- Hura! W tą sobotę możemy iść do Hogsmead. - krzyknęła Bella.
- Super!!! - odkrzyknęli wszyscy.
- Ale to nie wszystko. Jutro i w piątek zamiast lekcji mamy kurs tańca, bo w sobotę jest bal z okazji urodzin dyrektora.
- Yeah!! - krzyknęły Miakuś i Belluś.
Lekcje dla wszystkich stały się miejscem do rozmawiania o balu. Wszędzie było widać chłopaków zapraszających dziewczyny na tą imprezę. Belli szła z Davidem, Angi z Mathem, Hermi z Wasilijem ( tajemniczym X ), Fleur i Miakuś też miały partnerów. Tylko Ariuś była sama, bo przecież nie mogła iść z nauczycielem na bal. Belli wpadła na pomysł na lekcji Językoznawstwa:
- Ariuś nie martw się, pójdziesz ze mną i z Davidem. Będziemy tańczyć na zmianę. Zgadzasz się?
- Tak, bo chcę być na tym balu. Nie mogę zmarnować takiej okazji. - powiedziała z uśmiechem Ariuś.
Zadzwonił dzwonek. Prof. Nepon kazał Arii zostać po lekcji. Zaczął rozmowę:
- Panno Black zauważyłem, że dalej są problemy z Językiem Elfów Złotych. W związku z tym proszę przyjść na konsultacje do mojego gabinetu o 20.
- Ale…
- Żadnego „ale”. Widzimy się o 20 .- przerwał jej i wręczył Ariuśce karteczkę z napisem: / nie gabinet tylko mała polanka w Pokoju Życzeń /.
- Do widzenia. - pożegnała się Ariuś.
- Do zobaczenia panno Black.
Gdy Belli siedziała w sypialni przyszła do niej Fleur:
- Belluś choć na dół, zobaczysz co wymyślili pierwszoroczni.
- No, dobra. Już idę.
Belli podążyła za Fleur. Gdy weszła do salonu wszyscy zaczęli śpiewać „Sto lat” Każdy podchodził do niej, składał jej życzenia. Niektórzy dali jej jakieś prezenty. Od Davida dostała wielkie serce z napisem „Kocham Cię” Od Fleur dostała wielką tabliczkę czekolady itd.
- Gdzie są Miakuś i Ariuś?? - zapytała Davida.
- Miakuś wyszła na spacer z jakimś chłopakiem. Jej dałem łańcuszek. - powiedział.
- To urocze, a gdzie jest Ariuś.
- Poszła do Nepona. -szepnął.
- A jej co dałeś?
- Kolczyki, chyba się jej spodobały, bo od razu je założyła, podziękowała mi, pocałowała mnie w policzek i wybiegła.
W tym czasie w Pokoju Życzeń Ariuś i Nepon jedli romantyczną kolację. Nepon dał Arii złoty łańcuszek z serduszkiem. Na powitanie całowali się chyba z 20 minut ( do rekordu Guinnesa brakuje jeszcze tylko kilkudziesięciu godzin ). Całą noc gadali i całowali się na zmianę. Natomiast w salonie w dormitorium Slytherinu była odjazdowa impreza. Wszyscy świetnie się bawili. Było mnóstwo słodyczy, kremowego piwa i innych napoi, a z czarodziejskiego radia słychać było extra piosenki Fatalnych Jędz. Prawie wszyscy tańczyli i bawili się do rana. Nad ranem do zabawy dołączyły Miakuś z Ariuśką. Zabawa zakończyła się wolna piosenką. Wszyscy tańczyli wtuleni do siebie. Gdy piosenka się skończyła, wyczerpane towarzystwo ruszyło w stronę sypialń, by odpocząć przed… kursem tańca ( po przetańczonej nocy kurs tańca jest chyba zbędny xD ).

komentarze [5]

Odcinek IV >> środa, 1 sierpnia 2007 18:39:58
Ariuś podczas wszystkich lekcji był rozkojarzona i prawie nieprzygotowana, a na śniadanie nic nie zjadła, tylko wlepiała oczy w pusty talerz. Nie miała ochoty nic jeść, ani pić. Cały czas myślała o wczorajszym wieczorze. Nie potrafiła się skupić nawet przy odrabianiu pracy domowej. Była jakby nieobecna, jakby myślami była daleko stąd. Na szczęście siostry Belliś i Miakuś pomogły jej odrobić niedokońzone wypracowania podczas godziny wolnego, między lekcjami. Gdy nie wędrowała myślami daleko, nie patrzyła tępo w jakieś punkty, to dziękowała co chwilę siostrą za uratowanie skóry.
- Moje siostrzyczki kochane. Dziękuję wam za to, że mi pomogłyście. Jak mam się wam odwdzięczyć? – zapytała Aria, jedna z trojaczek.
- Opowiedz nam o waszym spotkaniu, ale ze wszystkimi szczegółmi. – odpowiedziały równocześie Miakuś i Belli.
- Ale nie teraz, bo nie ma czasu. Za chwilę będą lekcje i nie zdążyłabym wam teraz wszystkiego opowiedzieć. Powiem wam wszystko po lekcjach. Spotkamy się pod bukiem.
- Dobra, ale jeżeli spróbujesz nam nawiać to wiedz, że i tak cię znajdziemy. – powiedziała Miakuś.
- Właśnie. I zadręczymy cię tysiącem pytań. – dodała Belli
Zadzwonił dzwonek na lekcje i wszystkie trzy udały się na lekcję, każda w inną stronę. Ten rok był dla wszystkich szóstoklasistów z Hogwartu okropną męką. Dużo więcej prac domowych, więcej nauki i szeroki, trudny materiał z którym często był problem. Ale trojaczki radziły sobie wyjątkowo świetnie. W końcu co trzy głowy, to nie jedna. Każda był dobra z innej dziedziny. Pomagały sobie nawzajem. Ariuś była dobra z Transmutacji, Wampirologii, OPCM i Zaklęć. Belli specjalizowała się w Eliksirach ( Belli uwielbia bulgotanie ), Jęykoznawstwie, Mugoloznawstwie, ONMS i Wróżbiarstwie. Miakuś natomiast świetnie dawała sobie radę z Zielarstwem, Numerologią, Astronomią, HistoriąMagii ( nudyyyyy ) i Quidditchem. Dwie pierwsze lekcje w poniedziałek to Eliksiry. Belli, Ariuś i Miakuś siedziały przy jednym stoliku, a Belli pomagała swoim kochanym siostrą w sporządzaniu Amortencji – najsilniejszego na świecie ( i poza nim ) eliksiru miłsnego. Dzięki niej warzenie eliksirów nie sprawiało im juz większej trudności. Po dwóch godzinach męczarni w oparach i nie miłym zapachu ( komuś nie udało się uwarzyć Amortencji, zamiast tego wyszła mu jakaś gęsta, kleista maź, przypominająca trochę klej ) udali się na drugie śniadanie. Po nim mieli znów godzinę wolną, którą w pokoju wspólnym Slytherninu poświęciły na doskonalenie swoich nieziemsko doskonałch prac domowych. Belli, usiadłwszy przy małym okienku w rogu pomieszczenia, zajęła się tłumaczeniem jakiegoś wiersza na Język Elfów Zielonych. Ariuś, na drugim końcu pokoju, przy kominku poprawiała wypracowanie na Transmutację na temat: „ Historia Transmutacji”, na 15 cali.. Natomiast Miakuś, leżąc na ziemi, zajęła się sprawdzaniem map nieba na Astronomię. Ta godzina upłnęła bardzo szybko. Nastęnie mieli ONMS, OPCM, Wróżiarstwo i Mugoloznawstwo. Lekcje ciągnęły się dla nich, a w szczególności Arii, niemiłosiernie, tylko na ONMS było ciekawie, gdyż Godryka zaatakowało stadko rozzłoszczonych chochlików kornwalijskich. Kilka chochlików wyrwało mu różdżkę i poleciało z nią do Zakazanego Lasu, inne szczypały go lub ciągnęły za włosy. Było ich okoł trzydziesci. Godryk wyglądał jakby miał narobić w majtki, tak się biedaczek przestraszył. Po lekcjach Belli i Miakuś znalazły Ariuś czekającą na nie pod bukiem. Usiadły po obu jej stronach i mówiły na zmianę( zaczęła Belli ):
- Gadaj...
- Wszystko...
- Co się działo,...
- Co robiliśie,...
- Jak było i dlaczego...
- Dlaczego wróciłaś rano?
- Czekamy. - powiedział równo.
- Dobra, zaczynam. Więc po twoim treningu Miakuś udałam się do dormitorium, by się przygotować do spotkania. Rozpuśiłam włosy, poperfumowałam się nowym perfumem i pomalowałm się lekko. Pewnie się zastanawiacie co ubrałam, a więc ubrałam tą moją sexi, zieloną sukienkę w kwiatki. Tak Belli tą zwiewną. - powiedziała, gdyż jej siostrze opadła szczeka i patrzyła na nią pytająco. - Gdy byłam gotowa zostało mi 15 minut, więc pobiegłam do sypialni i z kufra wyjęłam pelerynę- niewidkę i pod nią udałam się do Pokoju Życzeń tam gdzie byliśmy umówieni. Weszłam na małą, słabo oswietlona polankę. Niebo było ciemnogranatowe i tylko księżyc rzucał niwielka poświatę na otaczające nas drzewa. Ruszyłam przed siebie i nagle ktoś zakrył mi oczy i bardzo delikatnie pocałwał w szyję to było przyjemniutkie. Wtedy poczułam perfumy Nepona. Usiedliśmy pod drzewem. Oparłam głowę na jego klatce piersiowej. Czułam, że jestem najszczęśliwszą osobą na świecie. Leżliśmy tak i patrzyliśmy w niebo, tylko od czasu do czasu całowaliśmy się( Belli powstrzymała się z trudem od komentarza, ale pomyśała : Jasne, tylko od czasu do czasu, juz Ci wierze. Pewnie nie robiliśie nic innego niż całowanie. ). Po jakimś czasie zasnęliśmy i obudziliśmy się o świcie. A teraz jestem zmęzona i idę spać.
Ariuś poszł ruszyła w stronę zamku. Dziewczyny były tak oszołomione tym co usłyszały, że nawet nie próbowały jej zatrzymać. Pozwoliły jej odejść w spokoju. Gdy sie w końcu opamiętały ruszyły w stronę zamku, cały czas dyskutując, o tym co im Aria powiedziała. Bella spotkała swojego chłopaka na schodach prowadzących do lochów, więc oddaliła się z nim gdzies w mroczne zakamarki zamku. W tym samym czasie trzecia z sióstr ruszyła ku górze zamku, do biblioteki, by wyporzyczyć książki potrzebne jej do odrobienia zaległych prac domowych. Wieczór minął spokojnie, bez żadnych niesamowitych zdarzeń. Większość Ślizgonów, szczególnie tych ze starszych klas, siedziało nad książkami. Ci młodsi natomiast grali w różne gry. Koło północy, jak zwykle, salon zaczął pustoszeć, aż w końcu zostało tylko jakiś dwóch siedmioklasistów, siedzących nad jakimis wykresami, kreśląc jakieś linie.
komentarze [10]







| Szablon by Belliśka



Wielka Ksiega
Zobacz
Wpisz się

Archiwum

2007
lipiec (3)
sierpien (4)
wrzesień (1)
październik (1)
listopad (2)

2008
marzec (2)
kwiecień (2)
czerwiec (1)
lipiec (1)
wrzesień (1)

2009
styczeń (1)



Dodaj mnie:


Mój mroczny znak


Licznik:


O mnie


Kominek



Linki



katalog blogów - wjo.pl